Kto rano wstaje…

W małym miasteczku, we wschodniej Polsce, odkryłam zakupowy Raj! Jak we wszystkich tego typu miasteczkach, dominują trzy typy biznesów – banki, apteki i lumpeksy. I te lumpeksy właśnie – są rewelacyjne! Co więcej, kilka z nich oferuje raz w tygodniu promocję: „Wszystko za 1 zł”. Tak, za 1 zł! Sama nie mogłam w to uwierzyć… Nigdy nie miałam nic przeciwko ubraniom z drugiej ręki, w zasadzie przez całe dzieciństwo byłam na nie skazana. Jakieś 10-15 lat temu jedynym miejscem, gdzie można był znaleźć porządne i modne ciuchy, były własnie lumpeksy. Szczególnie, jeśli komuś się nie przelewało, a chciał wyglądać dobrze. Wiele z tych ubrań, upolowanych wiele lat temu, mam i noszę do dzisiaj.

Ostatnio na przykład za całe 8 zł kupiłam trzy jedwabne bluzki, haftowany szlafrok, dwie hinduskie tuniki, szal i jedwabną sukienkę Reiss. Ubrania fantastycznej jakości, które normalnie kosztowałyby fortunę. Zdjęcia niektórych z tych zdobyczy  widoczne są poniżej. Innym razem kupiłam dość zdezelowaną bluzkę, całą wyszywaną cekinami. Mała paczuszka cekinów kosztuje 4 zł, a z bluzki wyprułam cały worek – za 1 zł.

Poza tym, opłaca się być cierpliwym. Mam szczęście, ze mój gust różni się od gustu przeciętnej matki polki. Ostatnio wypatrzyłam dwie futrzane czapy, 10 zł za sztukę. Po dwóch dniach kupiłam obie po 1 zł, no bok kto normalny kupuje futrzane czapki latem?! (ja, bo planuje skonstruować domową wersję mokasynów Gucci, stąd potrzeba futra właśnie). Fakt, i tak nie mogłam spa,c, więc przyszłam stosunkowo rano. Tłum był nieziemski, ale jak widać miejscowe „fashionistki” wiedzą, jak kupować i nie zbankrutować.

I nie chodzi tu o kupowanie, dla samej kwestii tego, że jest tanio. Chodzi bardziej o samo polowanie, dreszcz emocji. Sama kupuję sporo ubrań, ale rzadko czegokolwiek się pozbywam. Staram się inwestować w jakość i wybierać naturalne tkaniny – jedwab, bawełnę, wełnę, kaszmir, które posłużą mi na długo. Jedwab jest szczególnie fantastyczny latem i w podróży. Zajmuje bardzo mało miejsca w walizce i schnie w oka mgnieniu.

Jeśli chodzi o pranie, to piorę sama w zasadzie wszystko, może jedynie poza bardzo drogimi płaszczami i żakietami, bo te potrafią się wygnieść lub skurczyć. Nawet te z zakazem bezwzględnego prania (tak, mam kilka takich przypadków), znoszą pranie ręczne całkiem nieźle.

W Szkocji nie ma lumpeksów, są za to „charity shops”, z których dochody przekazywane są na cele charytatywne. Te w Edynburgu są fantastyczne, Szkocja to bogaty kraj i często można upolować prawdziwe cuda (np. płaszcz Chloe za 7 funtów czy szalik Burberry za 5 (pewnie kosztowałby więcej, ale nie miał metki, a mój wrodzony instynkt się nie mylił). Poza tym zawsze mamy wymówkę, ze motywacją do zakupów nie jest nasza próżność, ale dobroczynność 😉

Kolejnym, olbrzymim atutem takiego kupowania jest ekologia. W dzisiejszych czasach ubrania są coraz tańsze, a my kupujemy ich  coraz więcej, ale też coraz więcej tez wyrzucamy. Ubrania zdecydowanie straciły na jakości i stały się prawie jednorazowe. Cierpi na tym nie tylko nasza planeta, ale tez ludzie, którzy szyją te wszystkie ubrania za często nieludzkie stawki. Zamiast kupować byle jakie jakościowo ubrania z i tak strasznie drogich “sieciówek”, wybierajmy ubrania second hand. A jeśli już kupujemy coś nowego, dbajmy o jakość tkanin i ich wykończenie. Zastanówmy się, czy za rok, dwa czy pięć, to ubranie będzie nadal aktualne. Albo czy jest aż tak rewelacyjne, że musimy je mieć.

 

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s